rus

Jekaterynburgska miejscowa społeczna organizacja
POLSKIE STOWARZYSZENIE «POLAROS»

RÓŻNE

Szymon Moisejew, 1 miejsce w konkursie na najlepszy reportaż z podróży do Polski

Czuwaj!

Сhciałbym podzielić się wrażeniami z podróży do Polski, do harcerskiego obozu w Przerwankach. Ta podróż do Polski była drugą w moim życiu ale pozostanie niezapomnianą. Bardzo mi się podobał czas spędzony w harcerskim towarzystwie, kiedy stale komunikowałem się z polskimi kumplami . Byłem w wielu obozach na terenie całej Rosji i nigdzie nie widziałem takiej życzliwości i zrozumienia ze strony kierowników oraz ze strony harcerzy, jak w tym obozie na Mazurach. Praktycznie cały czas w obozie byliśmy zajęci ciekawostkami i wesołymi grami. Prawie każdego wieczoru rozpalaliśmy ognisko i śpiewaliśmy prawdziwe harcerskie piosenki.To było bardzo ciekawe, samemu robić szafki i łóżka, a na koniec obozu niszczyć je i palić.

Ale najbardziej pamiętam naszą wycieczkę do Gdańska. Najpierw odwiedziliśmy muzeum Solidarności, w którym nie można nudzić się przez cały dzień. Tam dowiedziałem się bardzo wiele rzeczy o ruchu, działającym pod przywództwem Lecha Wałęsy pomógł uwolnić Polskę od »czerwonej zarazy». A wieczorem zatrzymaliśmy się na noc w jeszcze jednym obozie polowym nad brzegiem polskiego morza. Całą drużyną graliśmy na plaży, a potem wszyscy razem poszliśmy spać pod gołym  niebem! Rano zwiedziliśmy średniowieczny zamek Malbork (Marienburg), gdzie zobaczyliśmy, jak w tym czasie mieszkali rycerze Zakonu Krzyżackiego, a także wielką wystawę broni wczesnego i późnego średniowiecza.

Po powrocie mieliśmy jeszcze pół okresa tego wspaniałego obozu pełnego ciekawych imprez. Po pełnym emocji pożegnalnym  ognisku rozstaliśmy się z Polakami i pojechaliśmy do Warszawy. Spędziliśmy noc w hotelu i następnego dnia rano już zwiedzaliśmy muzeum Powstania Warszawskiego. Bardzo smutno było patrzeć na tych bohaterów, którzy oddali swoje życie za wolność Ojczyzny. W sumie podczas obozu znalazłem sobie wielu nowych przyjaciół i dowiedziałem się bardzo dużo o historii Polski.

SZYMON MOISEJEW

 

INFORMACJA OD NASZYCH KOLEGÓW Z CZELABIŃSKA:

Polskie  zwycięstwo nad nazizmem podczas II wojny światowej

19. czerwca 2015 roku Czelabińska Regionalna Organizacja Społeczna Polskie Stowarzyszenie Kulturalne «Solaris», Centrum Pojednania Narodowego i studenci Czelabińskiego Uniwersytetu Państwowego zorganizowali imprezę kulturalno-oświatową poświęconą walce Polaków z faszyzmem.

Program był bardzo rozmaity: inscenizacja sztuki polskiego dramaturga Leona Kruczkowskiego «Niemcy», występy poetyckie i wokalne w języku polskim, prezentacja «Holokaust  i Sprawiedliwi wśród Narodów Świata», wystawa dokumentalna «Jestem żołnierzem Wojska Polskiego», której materiały przekazała Organizacja Społeczna Obwodu Orenburskiego Kulturalno-Oświatowe Centrum „Czerwone Maki”.

Zainteresowani widzowie z zapartym tchem słuchali Włodzimierza Malinowskiego,  który przeprowadził wycieczkę po wystawie i opowiedział o Armii generała Andersa, której żołnieżami byli Polacy zesłani na terytorium  ZSRS.  Dalej Inna Orłowa i Wiera Przenicznikowa  gorąco zaśpiewali pieśń wojskową «Czerwone maki na Monte Cassino», która  nikogo nie pozostawiła obojętnym.

Po imponującej przezentacji widzowie przenieśli się do sali. Przy dzwiękach  muzyki klasycznej młodzi ludzie odczytali po polsku wiersze Czesława Miłosza «Campo di fiori» i Władysława Broniewskiego «Żydom polskim», opowiedzieli o Sprawiedliwych wśród Narodów Świata, którzy uratowali tysięcy ludzi przed zagładą Holocaustu w tym o misji emisariusza Polskiego Państwa Podziemnego Jana Karskiego.

Głównym wydarzeniem wieczoru została inscenizacja trzeciego aktu  sztuki Leona Kruczkowskiego «Niemcy». Aktorzy, którzy przybrali się za mieszkańców Trzeciej Rzeczy, ujawnili na scienie problem wyboru pomiędzy uczuciem a długiem.

Wszystkie akcje sztuki były przedstawione w języku polskim. Opowiada studentka Liza: «Naprawdę, czuliśmy się tymi ludźmi, nawet zostaliśmy nimi na scenie.Oczywyście, że mieliśmy sporo prób. Dosłownie mówiąc żyliśmy tym ostatni miesiąc. Jednak bardzo się niepokoiliśmy: dokładnie przed rozpoczęciem czuliśmy się  jakby serce nam wylatało z piersi».

Pomimo tego, że studenci dopiero zaczęli się uczyć polskiego, obecni na przedsięwzięciu zauważyli, iż mowa aktorów była poprawna, jasna i dobrze rozumiana. «Za to musimy podziękować Pani profesor Nadzieji Wiediakowej i Panu Jerzemu Litwinowi – członkom  organizacji polonijnej „Solaris”.  Na doskonalenie się upłynęło sporo czasu » - przyznaje się młodzież.

Z kolei «Solaris» chciałby serdecznie podziękować za wsparcie Domowi Społeczności Żydowskiej. DPŻ w szczególny sposób  przedstawił swoją wizję problemów w aspektach historycznym i ogólnoludzkim.

 Widzowie przyznają się, że nie zmarnowali czasu. Każdy miał  na celu dowiedzenie się o losach Polaków podczas II wojny światowej. Każdy  został zadowolony z zawartości materiału historycznego przedstawionego w programie. Każdy znalazł czas na spotkanie z ludźmi, którzy wybierają dobro i człowieczeństwo . I to jest najważniejsze.

 

HISTORIA MOJEJ POLSKIE RODZINY

Jeden z kierunków działalności Stowarzyszenia «Polaros» - zbiór informacji, wspomnień o historii naszych rodzin. Proponujemy Państwu historję rodziny Mikulskich.

Antoni Mikulski urodził się w 1903 roku w Stawiskach (niedaleko Białostoku) i był czternastym i ostatnim dzieckiem małżeństwa Apolonii i Juliana.  Żyli bardzo biednie. Już w wieku sześciu lat Antoni został uczniom stolarza – zaczęła się trudna nauka życia. Starsi bracia Antoniego nie mogli znaleźć pracy w Polsce i wyjechali do Ameryki.  W roku 1926 Antonij przyjechał do Warszawy i zaczął pracować w Zakładzie «Dzwonkowym» (póżniej «Komuny paryskiej»).  Pewnie takie trudne dzieciństwo zostało przyczyną tego, że młody człowiek po przyjeżdzie w duże miasto wstąpił do Partii Robotniczej i był bardzo aktywnym działaczem, nawet nie zostawił swojej pracy partyjnej, gdy ożenił się i został ojcem dwóch dzieci. Żona oczywiście nie była z tego zadowolona, z tego powodu wkrótce się rozestali.

 W dniu 5 stycznia 1933 r. załoga «Dzwonkowa» ogłosiła strajk okupacyjny. Antoni Mikulski został włączony w Komitet Akcji Strajkowej. Strajk upadł po trzech dniach, rozpoczęły się represje. Mikulski został aresztowany i dostał wyrok pięciu lat więzienia Mokotowskiego. Po dwóch latach ciężko zachorował – wrząd żołądka był straszny. Jego koledzy domagali się jego zwolnienia. Wkróce przez wsparcie Czerwonego Krzyża został zwolniony i nielegalnie wywieziony do Związku Radzieckiego.

 To było marzenie całego jego życia – Związek Radziecki woobrażał sobie jako kraj szczęścia i wolnych ludzi, gdzie każdy ma pracę, może uczuć się, gdzie nie ma biedy.  Już po pierwszych miesiącach życia w Związku Radzieckim (mieszkał w Moskwie w Domu Emigranta) zobaczył, że nie wszystko w tym kraju jest łatwe: w pracownie mechanicznej, gdzie zaczął pracować, dyrektor i kierownicy oddziałów kradli; Antoniego, który nie bał się powiedzić o tym na zebraniu nikt nie zrozumiał; partyjny sekretarz i kierownictwo zmuszali go do wstąpienia do Partii Komunistycznej, inaczej nie miał prawa głosu.

 W 1936 roku Antoni ożenił się z Walentyną Kumaniową – dziewczyną pochodzącą z południowego Uralu, młodszą od niego o sześć lat. Jej rodzice byli przeciw temu małżeństwu z cudzoziemcem. W czerwcu 1937 urodziła się córka Natalia. W tych czasach już było niespokojnie. Dużo przyjaciół Antoniego z którymi zaczynał swoje życie w Moskwie zostało aresztowane. Pewnego dnia Antonij nie przyszedł z pracy. Tylko po półroku żona się dowiedziała, gdzie jest i co się z nim stało: dostała przez pocztę złożony kawałek papieru z naklejonym znaczkiem, w którym ołówkiem było napisane kilka słów: «Dostałem 10 lat, wiozą na północ» i z drugiej strony: «Błagam, kto znajdzie ten papier wysłać pod adresem» i dalej ich adres moskiewski. Ten kawałek papieru udało się Antonowi wyrzuczyć z okna wagonu. Na szczęście ten, lub ta, kto znalazł go, wypełnili prośbę – Walentyna dostała wieść od męża. Czekał ją los jednej z milionów kobiet, które żyły w oczekiwaniu na krótką wiadomość z więzienia, w strachu przez długie lata za życie swoje i córki. Na szczęście miała dobrą rodzinę. Po kilku dniach po aresztowaniu Antoniego przyjechała jej starsza siostra i wzięła córkę, która skończyła tylko sześć miesięcy, do swego domu. Potem zabrała ją babcia. Natalia spotka się ze swoim ojcem po raz pierwszy po dziesięciu latach. Mamę widziała rzadko, na stale mieszkała z babcią w głębi Rosji, na Uralu. Tymczasem zaczęła się II Wojna Światowa. Walentyna wyjechała z Moskwy, żeby być bliżej córki, ale jako żona represоjnowanego nie mogła znaleźć pracę. Pewnie umarłaby z głodu, bo tylko osoba pracująca miała tak zwany «pajok» - możliwość otrzymania chleba i troche innych produktów. W końcu dostała prace – przez lata wojenne pracowała w Jekaterynburgu na «kinostudii» - fabrice filmowej, przygotowywała taśmę dla filmów dokumentalnych, nagrywanych na frońсie (z zawodu była chemikem).

Antonij przez dziecięć lat ciężko pracował w lasach Kargopollagra, na północy Rosji. Jego, człowieka niewierzącego, chronił Bóg. Przeżył mimo wszystkiego - strasznie ciężkiej pracy i głodu. Później niejednokrotnie mówił: «Gdy wspominam ile swoich przyjaciół pochował w tej ziemie, nie mogę uwierzyć, że przeżyłem».

Po dziesięciu latach wrócił do domu. Musiał od początku budować swoją rodzinę, stosunki z żoną i córką. Nie wszystko skończyło się po powrocie z więzienia. Na całe życie w paszporcie pozostał stempel o tym, że miał artykuł № 58– polityczny, miał cechę «wróg narodu». Nie mógł mieszkać bliżej niż 100 km od Moskwy, nie mógł pracować tam, gdzie chciał, co miesiąc musiał przychodzić na milicję. Wszystko skończyło się po śmierci Stalina. Chruszczow zmienił artykuł № 58 i anulował ograniczenie praw. Zaczęnała się repatriacja polaków do Polski.

 Antoni nie był w Ojczyznie dwadzieścia lat, nie wierzył, że może wrócić się do domu. Wyjechał z żoną. Córka została w Rosji: studiowała już na uczelni wyższej. Dzieci z pierwszego związku, które zostały się w Polsce, wyrosły bez niego. Znów trzeba było budować swoje życie od początku. Na szczęście czekali na niego jego przyjaciele. Bardzo mu pomogli. Antoni zaczął pracować w Warszawskim «Rawarze», potem wykładał w Szkole Technicznej, i wreszcie został emerytem.

Pan Bóg podarował mu jeszcze dwadzieścia dwa lata spokojnego szczęśliwego życia. Jednak dziesięć lat łagra, wyciętych z życia, pozostawiło wiele chorób, ciężkich wspomień, napady nierwowe.

 W Warszawie dostał pierwsze w swoim życiu mieszkanie, był razem ze swoją żoną, którą bardzo kochał. Zawsze pogodny, wesoły, lubił, gdy przychodzili do nich goście, lubił wyjeżdżać nad morze do Kołobrzegu.

Zmarł w roku 1979 w Warszawie - zatrzymało się serce. Walentyna przeżyła męża na 30 lat. Spoczywają razem na cmentarze Północnym w Warszawie.

 

   Z zaświadczenia z prokuratury FR od 05.12.2003 r.

"……..informuję o materiałach sprawy kryminalnej:

Mikulski Anton Juljanowicz, ur. w 1903 r. m. Białostok (Polska), do aresztu 25.11.37 mieszkał pod adresem: Moskowskaja obłast, Sołniecznogorski rejon, stacjia Planernaja, os. Dmitrowka, d. 26 razem z żoną Mikulską Walentyną Fiedorowną, 1920 r. ur. i córką Natalją – 1937 r. ur., , pracował jako stolarz w  pracownie mechanicznej Krasnogwardejskiego wydziału edukacyjnego m. Moskwa.

  29.12.37 Szczególną naradą przy NKWD ZR za działalność kontrrewolucyjną dostał więzienia w lagrze w terminie 10 lat.

  24.12.56 został rehabilitowany  przez Prezydyum Moskiewskiego miejscowego sądu…"

 

MECZ  DRUŻYN  MŁODZIEŻOWYCH
6 września w Jekaterynburgu odbył się mecz między piłkarskimi drużynami młodzieżowymi Rosji a Polski – wydarzenie, których jeszcze nie było w naszym mieście. Dzięki zaproszeniu klubu kibiców «Ural» kilka osób z naszego  Stowarzyszenia mogli przyjść na ten fascynujący mecz. Było nas tylko 6 osób, mała grupka z flagą polską ze wszech stron otoczona kibicami rosyjskiej drużyny. Przed meczem przedstawicieli media pytali: czy boimy się zamieszków w stronę polskich piłkarzy, wspominająs wypadki na mistrzostwie świata w Warszawie? Jednak obawy nie spełniły się. Organizacja mecza była na najwyższym poziomie, nasza grupa otwarte kibicowała za polską drużyną. Niestety, oni przegrali 1:4, ale na oguł gra była bardzo emocjonalną, dramatyczną, spełniła nam wielką przyjemność.

          FESTIWAL MUZYCZNY

4 listopada w Palacu kultury «Metalurg» (Wierchnaja .Pyszma) odbył się festiwal obwodowy «Dzwięki muzyki», na którym naszą organizację przedstawił Grigorij Razumowicz. Wykonał popularną pieśń dziecięcą «Miała baba koguta». Grigorij  podjął sukces – zdobył dyplon oraz statuetkę, jednak organizatorzy w zamieszaniu zapomnieli ich wręczyć!
 

V ZJAZD KONGRESU POLAKÓW ROSJI
3-4 listopada w Moskwie odbył się V Zjazd Kongresu Polaków Rosji, na który przyjechali przedstawicieli 54 organizacji polskich z róźnych miast Rosji - od Kaliningradu do Pietropawłowska-Kamczatskiego.
W członków Kongresu zostali przyjęci nasi dobrzy przyjaciele z Czelabińsku – regionalna społeczna organizacja Polskie stowarzyszenie kulturalne «Solaris». Nasze gratulacje!
Program Zjazdu zawierał wybory prezydenta, wice-prezesów, zarządu.
Prezydentem Kongresu znów została wybrana Pani Halina Romanow. Marina Łukas został wybrana na jednego z wice-prezesów.
Szczegóną informację o Zjeździe Państwo mogą znaleźć na stronie internetowej Kongresu.

 

POLSKI SALON MUZYCZNY

22.10.12 w Krajoznawczym muzeum obwodowym rozpoczął nowy sezon Polski salon muzyczny. Wśród wykonawców było dużo naszych dobrych przyjacieli: w wykonaniu Marianny Abgarian zabrzmieli utwory F.Szopena; utwory D.Gerszwina, oraz nokturn Szopena wykonali Alaxander Zacharow (saksofon) i Olga Kirzina (fortepian) – duet po raz kolejny latem zdobył nagrodę laureatską na międzynarodowym konkursie we Włoszach.
2 popularnych polskich pieśni: " Gdy mnie ciebie zabraknie", "Mały książe"  wykonała Marina Piligrimowa – uczenica Polskiej Szkoły.
  Ale było także kilka niespodzianek: studenci Instytutu teatralnego N.Budnik i A. Filipcewa pokazali scenę z przedstawienia «Melodja Warszawska». Trio w składzie: D.Gorbaczow (skrzypce), S.Bielajewa (flet), A.Silwiestrowa (wiolonczela) przedstawiło muzykę popularną A. Pjacoły «Jesień», «Zima» z cykłu «Pory roku».
Ozdobą koncertu stał występ Polskiego trio Liceum muzycznego  im. Czajkowskiego (kierownik N. Drannikowa) – przepiękny utwór «Chcę być kopciuszkiem» z musicalu «Metro» sprawił wielki przyjemność słuchaczom koncertu.


        Muzyka nas łączy…

Gdy polonez chopinowski
Tajne struny serca ruszy
Wtedy zawsze mam widzenie
Narodowej polskiej duszy.
(M. Konopnicka)
 

Ten rok – 2012 - dla członków polskiego Stowarzyszenia “Polaros” w Jekaterynburgu znów jest jubileuszowy.

Pierwszy jubileusz obchodziliśmy  w październiku 2008 roku,  był on poświęcony 10-leciu Szkoły Polskiej, o czym wspomniałam w artykule zamieszczonym w numerze 6/2008 czasopisma  “Wspólnota Polska”. Jeszcze nie tak dawno rozmawialiśmy, wspominaliśmy  tamto ciekawe spotkanie, a już czeka nas kolejne świętowanie:  10-lecie Salonu Muzycznego.

W listopadzie 2008 r. zachwycił nas koncert muzyki polskiej. Odbył się on w pięknej sali Muzeum Miłośników Przyrodoznawstwa (zd. 1). Dom ten, a właściwie pałac, mieszkańcy nazywają “Polskim Domem”, gdyż należał do znanego w XIX wieku polskiego przemysłowca i działacza społecznego Alfonsa Poklewskiego-Koziełł.

Gości podejmowała, w stosownej kreacji, gospodyni Salonu, wiceprezes “Polarosu” do spraw kultury Pani Natalia Iwańczuk (zd. 2). Towarzyszyła jej Pani Czesława Pietruszko – pierwszy prezes Stowarzyszenia. Pani Cz. Pietruszko była też autorem idei organizowania koncertów muzycznych, a także polskiego Klubu Historycznego.

Dzięki tym Paniom mieszkańcy stolicy Uralu systematycznie poznawali polską kulturę, tworząc stałe ale i otwarte grono jej miłośników. Programy koncertów są szczególne,  a niezwykłą aurę, jaka otacza słuchaczy zawdzięcza to wydarzenie profesjonalizmowi i intuicji muzycznej osoby prowadzącej. Każdy wieczór jest prezentacją nie tylko muzyki klasycznej, tej znanej ale nieznanej z różnych epok i stylów. Prezes ukraińsko-rosyjskiego Stowarzyszenia Pani Elena Bukiej tak napisała w wywiadzie do gazety Obwodowej: “Czule i srebrzyście dźwięczał w tamten wieczór romans Chopina “Marzenie” i utwory znanego kompozytora S. Moniuszki w wykonaniu laureatki międzynarodowych konkursów Pani E. Korczuganowej. Pierwszą część Sonaty na skrzypce i fortepian (rzadko wykonywana w Rosji) grały laureatki międzynarodowych konkursów, nauczycielki (wykładowcy) Konserwatorium Uralskiego Panie: A. Fiedotjewa  i  A. Romanowa. Swoje wiersze na temat Polski czytał uralski poeta Pan A. Kierdan.  Niespodzianką był muzyczno-cukierniczy prezent od zespołu wokalnego “Kasia - Katarzyna” (kierownik Pani M. Łukas). W tamten wieczór Jubilarki otrzymały życzenia i prezenty od rosyjskiej Fundacji Kultury, od Muzeum Miłośników Przyrodoznawstwa i od gości.”  

W 1998 r. powstała Szkoła Polska przy “Polarosie”. Wśród uczniów była nauczycielka muzyki  i zawodowy koncertmistrz Pani Natalia Iwańczuk. Idea organizowania koncertów raz na półtora czy dwa miesiące należy do niej. Sama Pani Natalia tak powiedziała kilka lat temu w wywiadzie do miejscowej gazety:

“Polski Salon Muzyczny od początku był pomyślany jako miejsce dla ludzi twórczych, którzy w gronie przyjaciół mogą nie tylko posłuchać utworów polskich kompozytorów, poznać ich historię, stworzyć coś nowego dla siebie, ale także porozmawiać ze sobą i wyrazić swoje opinie. Pomysł  Salonu zrodził się we mnie jeszcze w 1994 r, kiedy byłam na polskim festiwalu muzyki współczesnej pod nazwą  “ Warszawska  Jesień ”.  Jak pamiętam zadziwiły mnie koncerty muzyki kameralnej  autorstwa młodych kompozytorów, podczas których  panowała atmosfera prawdziwie swobodnej twórczości i duch romantyczny”.

Od początku powstania Salonu w rozmaitych sprawach organizacyjnych zawsze pomagała  Pani Cz. Pietruszko .

Pierwszą ważną imprezą, dzięki której Salon wpisał się w świadomość mieszkańców miasta, był  wieczór poświęcony 200-leciu urodzin poety A. Mickiewicza w 1998 r.

Program tego koncertu oceniono jako ciekawy i bogaty artystycznie. Występowali badacze twórczości poety, artyści wykonywali jego poematy po polsku i po rosyjsku, ozdabiając je napisanymi w tym celu pokładami muzycznymi . Warte podkreślenia jest również to, że widzowie mieli możliwość  tego wieczoru wysłuchać nieznanych dla wielu romansów M. Szymanowskiej, I. Pederewskiego, M. Maliszewskiego. Nadto tradycyjne wykonanie  “na  głos i fortepian” wzbogacono  dodaniem fletu. Później tamto wokalno-instrumentalne trio odnosiło sukces w następnych koncertach.

Znamiennym rysem tych  koncertów jest współistnienie rozmaitych rodzajów sztuki – poezji, dramatu, malarstwa, tańca. Reprezentacyjnym w tym aspekcie okazał się wieczór poświęcony 190-leciu urodzin F. Chopina, który obchodziliśmy w Domu Kina w marcu 2000 r. W tamten wieczór widzowie oglądali układ taneczny do sławnego Poloneza  La maggiore, obrazy malarskie znanej w mieście pianistki Pani N. Pankowej, a aktorzy czytali wiersze C. Norwida, A. Mickiewicza, B. Pasternaka. Słuchaliśmy też utworów współczesnych kompozytorów, które były swoistą wiązanką na cześć polskiego Geniusza muzyki.

Tamten wieczór spowodował ogromne zainteresowanie polską kulturą i działalnością stowarzyszenia “Polaros”, co było niezmiernie ważne  pod każdym względem.

Oczywiście podobne akcji są wyjątkiem w działalności Salonu, ale jego celem głównym jest odrodzenie dziewiętnastowiecznej tradycji wspólnych wieczorów kameralnych inteligencji polskiej i rosyjskiej, które są duchową potrzebą i naszych czasów.

W 2010 r. obchodziliśmy międzynarodowy Rok Chopinowski. Koncert poświęcony temu wydarzeniu pod hasłem  „Piękny duchem i sercem” odbył się w stolicy Uralu 29 kwietnia ubiegłego roku.  

W tamten wieczór mieliśmy możliwość posłuchać znanych i lubianych utworów Geniusza muzyki w wykonaniu znamienitych artystów Jekaterynburga oraz studentów liceum muzycznego. Wiersze o Chopinie czytali studenci miejscowego Instytutu teatralnego. Zapoznaliśmy się także z wokalnym kolarzem-suitą  L. Guriewicza pod nazwą „Serce Chopina” w wykonaniu wykładowców Konserwatorium Uralskiego. Artyści oczarowali  publiczność magią muzyki Chopina, mieliśmy wszyscy wrażenie, że przerzucili niejako duchowy most nad Uralem, łącząc Rosję z Polską.

Wśród wykonawców utworów muzycznych był Władimir Matusewicz, którego spotkałam później na koncercie I etapu międzynarodowego Konkursu pianistycznego im. F. Chopina w Warszawie. Polska prasa w tamte dni pisała w czasopiśmie „Chopin express” (N 07, str.3): „Vladimir Matusevicz  łączy świetną technikę z emocjami”.

Chciałabym dodać nazwiska wykonawców,  których maestrię poznaliśmy w ciągu ubiegłych lat: duet instrumentalny - Pan Paweł Dawidenko (akordeon) i jego żona pani Ludmiła (domra), laureaci międzynarodowych konkurów;  śpiewaczka kameralna Pani Jana Czeban, Pan Aleksiej Zacharow (saksofon) i jego żona Pani Olga Kirzina (fortepian) i  inni.

Wśród znanych gości był w 2004 roku reżyser Krzysztof Zanussi.

Rolą Geniusza muzyki jest  nawiązywanie do  wszystkiego co polskie. Polscy kompozytorzy, przez wiele następnych pokoleń,  zdecydowanie wykraczali poza samą muzykę oraz kierowali się ideą Chopina,  a my również mamy to samo uczucie.

W roku 2001 powstał festiwal muzyczny “Polska jesień w  Jekaterynburgu”, który również stał się już tradycją. Na tę okoliczność wynajmujemy zwykle jedną z największych sal w centrum miasta. Stroną organizacyjną tego wydarzenia zajmuje się nasz Prezes - Pani M. Łukas.   Każdy festiwal jest ciekawy, lecz najbardziej zapamiętałam  koncert w 2010 roku, kiedy to przyjechały do nas polonijne zespoły z różnych miast Rosji: z Abakanu, Moskwy, Permi, Tjumenia, Tomska, Jaroslawia. Trafnie powiedział Fryderyk Nietsche: “Życie bez muzyki jest błędem.”

Co szczególnego jest w muzyce polskiej, że tak się podoba ludziom różnych narodowości i czasów?                                                                                                                                                           O tym pisze krytyk Józef Reiss w swej pracy (powstałej w latach II wojny światowej): "Najpiękniejsza ze wszystkich jest muzyka polska" i podsumowywał: "Cóż dopiero mamy powiedzieć o naszej muzyce? Jakie bogactwo form, różnorodność melodii i rytmów możemy przeciwstawić muzyce innych narodów! Jakież mamy skarby pieśni ludowej, ilu koryfeuszów w naszej muzyce, która zdumiewa najsubtelniejszą finezją techniki i siłą uczuciowego wyrazu! Cóż mamy powiedzieć, skoro możemy się chlubić geniuszem Chopina, skoro w rzędzie naszych wielkich kompozytorów mamy tak natchnionego rapsoda narodowego, jakim jest Moniuszko?"

Muzyka polska wielokrotnie była swoistym orężem w walce o zachowanie narodowej odrębności, o odzyskanie wolności. Karty dziejów muzyki polskiej zapełnia wiele nazwisk, za którymi kryje się świetna twórczość. Warto, aby na trwałe zaistniała ona w świadomości odbiorców.  Dlatego inicjatywa Pani N. Iwańczuk, dotycząca założenia Salonu, jest nie do przecenienia. Opracowywanie i prowadzenie komentarzy, wiedza o  autorze każdego utworu, znajomość historii jego powstania, wybór zapraszanych artystów filharmonii, wykładowców czy studentów z Konserwatorium Uralskiego i Liceum muzycznego im. P. Czajkowskiego jest działalnością bardzo potrzebną dla ludzi ale i trudną, gdyż wymaga profesjonalizmu, orientacji w tych sprawach, talentu organizacyjnego, nakładu czasu i sił. Pani Natalia nie poprzestaje na działalności zawodowej i społecznej, opracowuje utwory i aranżuje je na fortepian. Muzyka jest jej pasją!  Jednym z pierwszych i ostrych krytyków pracy Pani Natalii jest jej matka – Marianna, również  absolwentka Konserwatorium Uralskiego.

Wielki rosyjski kompozytor P. Czajkowski powiedział kiedyś: “Piękno muzyki to nie spiętrzenie efektów i ciekawostek harmonicznych, lecz prostota i naturalność”.

Najlepszym przykładem prawdy tych słów jest muzyka ludowa.  Lekkość i harmonię motywów pieśni z różnych historycznych regionów Polski usłyszała Pani N. Iwańczuk dlatego opracowała  w 2004 roku i wydała zbiór polskich pieśni) pod nazwą "Kwiatecki, wianecki". Słuchacze Salonu ocenili jej pracę kiedy po raz pierwszy studentki Liceum muzycznego z zespołu wokalnego (kierownik Pani N. Drannikowa) zaśpiewali te pieśni.

Znany norweski kompozytor G. Ibsen jakby o Pani Natalii powiedział:

„Ten kto włada czarem pieśni, włada każdą duszą” 

W czasie tych magicznych wieczorów Pani Natalia razem z wykonawcami zmieniają naszą rzeczywistość i przestrzeń, w której codziennie przebywamy. Podczas koncertów doznajemy miłych wzruszeń oraz energii płynącej z tej muzyki.

Działalność Pani N. Iwańczuk została oceniona w Polsce wysoko skoro w końcu ubiegłego roku przyznano jej medal "Zasłużony dla Kultury Gloria Artis".

Medal ten jest nadawany (w oparciu o ustawę z dnia 25 października 1991 r.) przez ministra kultury i dziedzictwa narodowego osobom wyróżniającym się w dziedzinie działalności kulturalnej lub ochrony kultury i dziedzictwa narodowego. Odznaczenie to oznacza  szczególny prestiż, honorując osoby wybitne za zasługi na polu kultury. Jest wyższy rangą niż odznaka honorowa Zasłużony dla Kultury Polskiej, która od 2005 roku zastąpiła dawną odznakę Zasłużony Działacz Kultury.

Wśród laureatów tej nagrody są znani Polacy i Rosjanie m.in. Daniel Olbrychski, Andrzej Wajda, Krzysztof Zanussi, Krzysztof Penderecki, Maja Plisiecka, Rodion Szedrin, Nikita Michałkow, Walery Gieorgiew.

Chwała temu, który piękno Polski pokazuje i chroni!

Zapraszam do naszego Salonu muzycznego, a Pani Natalii życzę nowych sukcesów!

Świat, jego historię i kulturę tworzą i podtrzymują niezwykli ludzie. Nie często spotykamy ich na naszych drogach, ale gdy mamy szczęście obcowania z nimi, życie nabiera kształtu. Chce się żyć, pracować, wierzyć, oddawać siebie całkowicie  w poczuciu określonego celu.

Ludmiła Riabucho, członek St. „Polaros” w Jekaterynburgu.

Jestem wdzięczna nauczycielcie Siostrze Miroslawie Wlodarczyk za pomoc w tłumaczenii teksta.                             

 

Festiwal «Ziema - nasz wspólny dom»

Od 20.04 do 24.04 2012 r. w Jekaterynburgu odbył się XIV międzynarodowy festiwal twórczości dzieci i młodzieży «Ziema - nasz wspólny dom», w którym już po raz drugi brał udział Zespół Pieśni i Tańca «Legnica».
Na artystyczny program zespołu składają się wszystkie tańce narodowe tj.Polonez, Mazur, Kujawiak, Oberek i Krakowiak oraz suity regionalne z całego kraju (suita kurpiowska, lubelska, rzeszowska, dolnośląska i in.)
Zespół Pieśni i Tańca «Legnica» występował na całym starym kontynencie, proponując polską kulturę, tradycje i folklor.
21 kwietnia członki Stowarzyszenia «Polaros» przyszli do Kolejowego Domu Kultury, żeby swoimi oklaskami podtrzymać występ Zespołu «Legnica» z Polski.

 

Nasze nauczyciele

Szkoła polska przy Stowarzyszeniu «Polaros» działa już 14 lat. W ciągu tych lat mieliśmy szczęście spotkać się z kilkoma nauczycielkami języka polskiego – wspaniałymi kobietami, które uczyły nas nie tylko mówić u pisać po polsku,ale także polskim tradycjam rodzinnym, narodowym, religijnym. One umiały obcować się poza szkolnymi lekcjami, zaprzyjaźniły się z wieloma uczniami i członkami Stowarzyszenia. Dzięki im ludzie ktorzy przychodzili do organizacji,interesowali się polską kulturą, literaturą, historję.
W XX w. w Jekaterynburgu działała szkoła, stworzona przez diasporę polską. Jednak w 1925 r. ona została zamknięta. Po jej zamknięciu w mieście nie było możliwości uczyć się języka polskiego, rozmawiać po polsku. W latach 1960–1970. na Uralskim państwowym uniwersytecie im. Gorkiego na fakultecie zawodów społecznych działało kółko wielbicieli języka polskiego. Na zajęciach studeńci uczyli się języka na poziomie podstawowym. W 1973 r. kółko zostało zamknięte.
Od 1990 r. zaczęło kotłować życie społeczne, zostały zdjęte zakazy, zaczęły powstawać organizacji narodowe, ludzie wolno mogli mówić o swoich korzeniach. W 1992 r. zostało zarejestrowane Polskie Stowarzyszenie «Polaros»,powstało pytanie o wykładaniu języka polskiego dla osób polksiego pochodzenia.
Dzięki wysiłkom pierwszego prezesa Stowarzyszenia Czesławy Pietruszko i szczęśliwym okolicznościom – w 1998 r. do Jekaterynburgskiego kościołu pod wezwaniem św. Anny przyjechała siostra zakonna Mirosława Włodarczyk, która z zawodu jest filologiem – pojawiła się możliwość zacząć lekcje z języka polskiego.
Siostra Mirosława została dla nas pierszą nauczycielką, osobą, która wprowadziła w nasze Stowarzyszenie prawdziwą polską tradycję, straconą w czasach radzieckich. Od pierwszego dnia postanowiliśmy, że to będzie prawdziwa
szkoła ze swoim statutem, programem nauczania. Siostra pomogła nawiązać kontakt z Warszawskim Ośrodkiem Doskonalenia Nauczycieli, kierującym nauczycieli na Wschód, w tej liczbie do Rosji.
 Szkoła nie miała miejsca dla prowadzenia zajęć: w pierwszym roku szkolnym lekcji odbywały się w pomieszczeniu firmy, gdzie pracowała jedna z naszych uczennic, potem administracja średniej szkoły №76 pozwoliła nam prowadzić
lekcji w jednej z klas. Później wynajmowaliśmy prywatne mieszkanie. Od 2003 r. wynajmujemy pomieszczenie w Szkole Sztuk Pięknych №4. Dzięki dobrym relacjam z administracją szkoły mamy swóją klasę, gdzie możemy zalokować sprzęt i biblioteczkę. Tam odbywają się nie tylko zajęcia, ale też różne imprezy. Obiejrzewając przeszlość chcielibyśmy wspomnieć wszystkich nauczycielek które wniośły swój wkład w rozwój Polskiej Szkoły.
      W 2000/2001 roku szkolnym pracowała w szkole Anna Rzycka – miła, dobra, życzliwa. Bardzo lubili ją nasi uczniowie – dzieci i dorośli. Ona była i zostaje się naszym bardzo dobrym przyjacielem. Podczas gdy Ania mieszkała w Jekaterynburgu, do niej przyjeżdżały jej siostry –Dorota i Edyta, i mama, Pani Barbara. Ilu uczniów i absolwentów szkoły gościło potem w Wadowicach w domu jej rodziców! I teraz piszą do niej, dzwonią, nie tracą kontaktu.
    2001/2002 rok szkolny była z nami Diana Graczyk. Szczęśliwy czas! To był czas 10-lecia Stowarzyszenia. Pani Diana aktywnie pracowała z naszą młodzieżą, pomagała we wszystkich sprawach i imprezach – jeździła do Oziornego, śpiewała w zespole, pomagała w wydaniu gazety «Polaros-press», zorganizowała wyjazd młodzieży do obozu harcerskiego. Bardzo cieszyliśmy, kiedy za kilka lat znów spotkaliśmy z Panią Dianą – gdy obchodziliśmy 10-lecie działalności szkoły Diana przyjechała do nas jako konsul ds. polonijnych i Karty Polaka wydziału konsularnego Ambasady RP w Moskwie. Jako konsul przyjeżdżała kilka razy do Jekaterynburgu, w tej liczbie z delegacją Senatu RP we wrześniu 2010 r. Bardzo żal, że skończa się jej kadencja. Życzymy dalszych sukcesów w karierze!
    Przez cztery lata (2003–2007) pracowała w szkole Katarzyna Kłodawska.
Doskonały fachowiec, wspaniały, serdeczny człowiek. Pani Katarzyna prowadziła nie tylko zajęcia języka polskiego, ale również fascynujące lekcji z historii literatury polskiej. Jednocześnie z nią (2005–2007 rr.) do Jekaterynburgu przyjechała jeszcze jedna nauczycielka – Eliza Waluś. Pani Eliza śpiewała, grała na gitarze. Razem z Panią Katarzyną i uczniami szkoły przygotowali kilka przedstawień kabaretu polskiego. Nie możliwie policzyć wszystkie imprezy, organizowane przez nich – wesołe Andżejki, Karnawał i dużo, dużo innego.
  Dzięki naszym nauczycielkom zaczęli odbywać się zajęcia języka polksiego na Uralskim państwowym Uniwersytecie im. Gorkiego na fakultecie dzienikarstwa międzynarodowego. Pani Katarzyna pomogła nawiązać kontakt pomiędzy uniwersytetn Uralskim a Akademją Pedagogiczną z Częstochowy. Delegacji naszych studentów jeżdżili do Częstochowy, a polscy studenci przyjeżdżali do Jekaterynburga. Dzięki naszym nauczycielkom udało się podpisać umowę z polskim ministerstwem Edukacji, na podstawie której co rok na uniwersytet przyjeżdża wykładowec języka polskiego i lekcji teraz odbywają się na kilka fakultetach.
     W 2007–2009 rr. do Jekaterynburga przyjechała Małgorzata Śmigierzewska. Wokół nej stworzyło się potężne kółko młodzieżowe. Pani Małgorzata aktywnie uczestniczyła w zorganizowaniu imprez, poświęconych 10-leciu szkoły. Do
tych czasów wspominamy wspaniałe przedstawienie «Mały księże»  (wedłóg utworu Ekziuperego), w którym, oprócz uczniów szkoły wzięli udział studeńci uniwersytetu. Także w tych czasach powstał wydziałł «Polaros» w Serowie. Bez względu na odległość (360 km od Jekaterynburga) Pani Małgorzata raz na miesiąc jeżdżiła do Serowa i prowadziła zajęcia języka polskiego.
Z Panią Małgorzatą spotykamy się w Warszawie, a także w Moskwie, gdzie ona pracuje ostatnie dwa lata.
      Z wzdjęcznością, z ciepłymi uczuciami wspominamy naszych nauczycieli, staramy się trzymać naszy kontakty, w miarę możliwości spotykać się. Wiemy, że siostra Mirosława zawsze jest zorientowana w naszych sprawach i problemach, serdecznie wita wszystkich, kto przyjeżdża do Warszawy; Pani Małgorzata i teraz pomaga w tłumaczeniu trudnych tekstów. Pani Anna marzy o tym, żeby przyjechać do Jekaterynburga z córką.
Serdecznie wszystkim dziękujemy i zapraszamy w gości!
       Niestety, dzisiaj nie mamy możliwości zapraszać nauczycieli z Polski (w związku z nowymi rosyjskimi uchwałami). Ale nic nie stoi na miejscu, życie idzie dalej. Teraz mamy swoją własną kadrą: Pani Antonina Umińska i Pani Renata Lewczuk «podchwyciły» sztafetę. Co rok przychodzą do szkoły zainterysowane ludzie, kontynuuje się nauka lęzyka polskiego.

                                                                                                      

                                                             

               POSZUKIWANIE

67 lat temu skończyła się II wojna światowa, ale do tej pory wielu rodzin rosyjskich szukają miejsca pochowania swoich krewnych. Do nas zwróciła się Pani Natalia Kołczyna, która mieszka w Niżniem Tagilu, z prośbą o pomocy w poszukiwaniu mogiły swego dziadka Borodina Grigorija Iwanowicza – żołnierza Armii Czerwonej.
O to jej opowiadanie.
“Zawsze chciałam dowiedzić się gdzie zginęł mój dziadek Borodin Grigorij Iwanowicz. W zawiadomieniu o śmierci było napisane miasto Schtrigau, Niemcy. Takiego miasta nie mogłam znaleźć na mapie. Za pomocą internetu dowiedziałam się, że obecna nazwa tego miasta Strzegom, Województwo Dolnоśląskie, Świdnicki powiat, Polska. To był 2009 r. – początek moich poszukiwań. Nie znam języka polskiego, więc szukałam tych, którzy mogliby mi w tym pomóc. Nawiązałam kontakt ze Stowarzyszeniem «Polaros». Pomogli mnie z tłumaczeniem listów, poradzili napisać do merostwa miasta Strzegom. W marcu 2010 r. drogą elektroniczną otrzymałam list od Pana Stanisława Rudnickiego, mieszkańca Strzegoma, obecne emeryta, a w przeszłości dyrektora gospodarstwa komunalnego. Zaczęliśmy obcować się przez skajpia, bo Pan Stanisław dobrze mówi po rosyjsku. Pan Stanisław powiedział, że prochy żołnierze rosyjskich zostały przeniesione do cmentarzu w Świdnice i że on razem ze swoim bratem jeździli w Dzień Zwyczeństwa, 9 maja, na cmentarz i zapalili nad grobem znicze. Bardzo to mnie ucieszyło.
Także uczestnicy foruma internetowego poradzili napisać list do Polskiego Krzyża Czerwonego, i w październiku 2010 r. otrzymałam list z podtwierdzeniem miejsca pochowania mego dziadka. Byłam bardzo wzrószoną. W sierpniu 2012 r. razem z synem wyjechaliśmy do Polski. Byłam w Strzegomiu, tam gdzie zaginęł mój dziadek, i w Świdnice, gdzie został pochowany. Bardzo polubiłam to miasto –zaciszne, kwietnące. A Pan Stanisław i jego rodzina stali moimi dobrymi przyjacielmi, ktorzy czekają tak jak ja na nasze następne spotkanie”.